OLYMPUS

Już niedługo będziemy mogli kupić najnowsze dziecko ze stajni OLYMPUSa, jakim jest zapowiedziana w tym tygodniu lustrzanka oznaczona symbolem E-620.

Producent zachwala swój produkt jako najmniejszą i najlżejszą lustrzankę cyfrową na świecie z wbudowaną stabilizacją obrazu.

Podstawowe dane aparatu przedstawiają się następująco:

  • współczynnik proporcji obrazu: 4:3, 3:2, 16:9, 6:6 (muszę przyznać, że jest w czym wybierać)
  • formaty zapisu: RAW, RAW + JPG, JPG i JPG z różnym stopniem kompresji (wybór też robi wrażenie)
  • efektywna liczba pikseli: 12,3 megapikseli
  • wartości czułości ISO od 100 do 3200
  • filtr ultradźwiękowy zabezpieczający przed osiadaniem kurzu na matrycy
  • pole widzenia celownika optycznego: ok. 95%
  • ekran LCD o przekątnej 2,7 cala, 230 tysięcy punktów (regulacja jasności aż w 15 poziomach)
  • możliwość kadrowania obrazu dzięki funkcji Live View przy 100% pokryciu pola widzenia
  • możliwość podglądu głębi ostrości przez zaprogramowany przycisk Fn w celowniku optycznym lub w trybie Live View na ekranie LCD
  • stabilizacja obrazu dzięki ruchomej matrycy
  • 7-punktowy autofokus
  • zdjęcia seryjne: maksymalnie 5 klatek na sekundę
  • wbudowana lampa błyskowa umożliwiająca sterowanie lampami zewnętrznymi
OLYMPUS E-620
OLYMPUS E-620

Ponad to aparat dysponuje możliwością korekcji ekspozycji w zakresie +/- 5 EV co jest dość sporą wartością. Obecna w lustrzance jest również funkcja Auto Bracketingu, dzięki której aparat robi 3 zdjęcia z różną wartością korekcji ekspozycji. Funkcja ta szczególnie przydaje się, gdy mamy zamiar pobawić się na komputerze w fotografię HDR.

OLYMPUS E-620 może pochwalić się też niespotykaną często w cyfrowych lustrzankach funkcją wielokrotnej ekspozycji, czyli kilkukrotnemu naświetleniu tej samej klatki. W tym modelu można to zrobić dwukrotnie.

O tym, że jest to aparat skierowany do amatorów świadczy między innymi fakt, że w lustrzance jest dostępnych aż 6 filtrów artystycznych, które umożliwiają uzyskanie pewnych efektów na zdjęciu, zanim zgramy je na dysk komputera. Najciekawsze według mnie to: zmiękczenie ostrości, ziarnisty film i fotografia otworkowa.

Nie rozpisuję się o takich standardowych funkcjach jak tryby ekspozycji, bo to już standard, nawet w niższym segmencie lustrzanek i kompaktów. To samo dotyczy możliwości ustawiania różnej wartości balansu bieli.

Pozytywne wrażenie robi też ilość rodzajów kart, na jakich można zapisać fotografie, a są to: CompactFlash (Typ I oraz II), Microdrive i kart xD Picture Card. Efekty swojej pasji można będzie oglądać na telewizorach i to w dwóch systemach: NTSC lub PAL.

Podsumowując, szykuje się bardzo ciekawa konstrukcja. Mnogość opcji i funkcji dostępnych w aparacie powinna zadowolić niejednego amatora. Mam nadzieję, że niedługo doczekamy się jakiegoś testu i próbnych zdjęć.