Przede mną jeszcze drugi tydzień zimowego urlopu. Postanowiłem więc odpocząć w nim od sieci, a ponieważ, ze względów zdrowotnych, żaden zimowy wyjazd nie wchodzi w grę, trzeba było znaleźć sobie zajęcie na wolny czas, no i znalazłem ;)

Postanowiłem jeszcze raz spróbować zagrać w King’s Bounty: Legenda. Kiedyś już próbowałem, ale za bardzo się zagmatwałem w fabule i mój bohater był za słabo rozwinięty, żeby móc grać dalej. Tym razem gram wolniej i rozważniej, co już przynosi efekty.

Nawet nie wiecie, jak ta gra wciąga (nawet takiego jak ja faceta, który dobiega do czterdziestki). Poza świetną grafiką ma przemyślaną fabułę z dużą ilością zadań pobocznych, więc zabawa gwarantowana na długi czas. A na mnie czeka już, kupiona w piątek, druga część gry, czyli King’s Bounty: Wojownicza Księżniczka. Jej raczej nie zdążę zacząć przed końcem urlopu.

Nie, to nie jest wpis sponsorowany. Grę na prawdę polecam każdemu fanowi RPG i serii Heroes of Might and Magic, a przy okazji chciałem tylko dać wam znać, że żyję i wytłumaczyć się z mniejszej aktywności w sieci i na blogu. Od następnego tygodnia wszystko powinno wrócić do normy.

Ten wpis jest częścią minibloga. Artykuły z niego nie pojawiają się na stronie głównej bloga ani w jego kanale RSS.

rss Dodaj do swojego czytnika kanał RSS minibloga.