Obrączki

Przy okazji dzisiejszego Święta Zakochanych chciałbym z wami podyskutować na temat tego, czy małżeństwo, w którym jedna lub dwie osoby są niepełnosprawne ruchowo ma jakiś sens. Nie chodzi mi o sytuację, kiedy niepełnosprawność powstaje w trakcie małżeństwa, np. w konsekwencji wypadku drogowego, ale o przypadek, gdzie od początku wiadomo o chorobie.

Przyczynek do dyskusji

Czasami, tak jak w mijającym tygodniu, zdarza mi się wypełniać ankiety dla studentów, które przeprowadzają wśród osób niepełnosprawnych po to, aby ich wyniki omawiać w swoich pracach licencjackich czy magisterskich. Jednym z powtarzających się zagadnień jest posiadanie własnej rodziny. Wpis powstał więc, między innymi po to, żeby nie pisać za każdym razem długiej odpowiedzi, a dać tylko link do tego artykułu ;) Przy okazji chciałbym poznać wasze zdanie na ten temat, ale najpierw zacznę od siebie.

Nie widzę siebie w roli męża i ojca

Skąd taka radykalna opinia? Przyjrzyjmy się chłodnym okiem faktom. Mimo tego, że jako osoba niepełnosprawna jestem w miarę samodzielny nie oznacza to jednak, że wszystko mogę zrobić sam. W życiu codziennym bardzo często zdarzają się takie sytuacje, gdzie fizyczna pomoc drugiej osoby jest mi potrzebna. Wniosek jest tylko jeden: moja żona musiałaby być osobą całkowicie pełnosprawną.

Kolejna sprawa to posiadanie dzieci. O ile z medycznego punktu widzenia byłoby to możliwe to jednak największe wyzwanie byłoby z ich wychowaniem. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której zepchnąłbym całkowicie opiekę nad dzieckiem na żonę lub dziadków wnucząt. Sami chyba przyznacie, że małżeństwo opiera się na partnerstwie.

Moja niepełnosprawność skutkuje między innymi tym, że mam zaburzenia równowagi i słabe nogi, więc noszenie małego dziecka na rękach czy spacer za rękę, gdy już dorośnie, nie wchodzi w grę. To tylko jeden prozaiczny przykład. A co byłoby, gdyby dziecko również było niepełnosprawne?

Do tych większych wyzwań dochodzą jeszcze takie drobiazgi jak zakupy, sprzątanie, zmywanie, remont mieszkania czy domu. Po prostu nie mieści mi się w głowie, że miałaby to robić tylko moja żona.

Ogólnie rzecz biorąc, małżeństwo to, oprócz miłych chwil spędzonych razem, wielka odpowiedzialność i wyzwanie, któremu, z przyczyn fizycznych, nie jestem w stanie podołać.

Wasza opinia

Ciekaw jestem waszych opinii na poruszany temat. Chciałbym, żeby wypowiedziały się tutaj osoby, które są w związkach z osobami niepełnosprawnymi. Jak wy radzicie sobie w życiu codziennym? A do “zdrowych” czytelników mam pytanie, czy zdecydowalibyście się na małżeństwo z osobą niepełnosprawną ruchowo, gdyby jej charakter wam odpowiadał?

13 thoughts on “Małżeństwo osób niepełnosprawnych ruchowo – za i przeciw

  1. Małżeństwo nie opiera się na partnerstwie tylko na miłości. A ta ostatnia to taki układ kiedy obie strony są nastawione na dawanie w 80% a branie w 20%.

    Z tego co widzę to jesteś w stanie zrobić zakupy, sprzątnąć, pozmywać czy przypilnować panów od remontu mieszkania… więc w czym problem?

    1. Jeśli chodzi o niektóre usługi, to owszem, masz rację, że można skorzystać z pomocy firmy, jednak, np. dziecko wolałbym wychować sam z własną żoną. Pomoc "dziadków" zawsze się przydaje, nawet wśród "zdrowych par", ale nie powinna ona zastąpić opieki nad dzieckiem przez rodziców.

  2. Piotrze, moim zdaniem nasz opinia jest zbędna – jako tych postronnych. Jeżeli osoba dotknięta niepełnosprawnością pisze 'że tego nie widzi' cóż my/ja możemy dodać? Jesteśmy tylko 'obserwatorami' i nigdy (oby) nie poznamy tego z drugiej strony. Nie wiem jak to jest gdy nie mogę czegoś zrobić samodzielnie, nie wiem jak to jest że trzeba niestety prosić kogoś o pomoc w sprawach dla mnie prostych i osiągalnych.

    Druga sprawa, wszystko pewnie też zależy od stopnia niepełnosprawności obu partnerów.

    1. Oczywiście, że dużo zależy od stopnia niepełnosprawności. Ja, żeby nie teoretyzować, opisałem sytuację na swoim przykładzie, gdzie, dzięki rehabilitacji od małego dziecka, jestem zdolny wykonywać wiele czynności sam wokół siebie, ale pomagać fizycznie innym już nie koniecznie jestem w stanie.

  3. Na pewno poprę zdanie poprzedników, że olbrzymie znaczenie ma stopień niepełnosprawności. Znam układ trochę z życia, mój ojciec jest osobą niepełnosprawną. Niestety z winy lekarzy. Stało się to zanim poznał moją mamę i zanim pojawiłem się ja… czyli się da. Sam jak byłem dzieckiem wymagano dużo więcej z mojej strony bo po prostu nie wszystko mógł zrobić ojciec lub było to o wiele łatwiejsze dla mnie bo ja mogłem spokojnie gdzieś wejść czy coś zrobić, dziś posiada dwie endoprotezy i jego sprawność jest o wiele lepsza, jednak nigdy nie będzie taka jak osoby zdrowej.
    Niestety w jakimś stopniu też już nie jestem osobą zdrową, mimo całego układu jaki był w domu, byłem zapaleńcem sportów extrem głównie kolarstwa górskiego zwanego free-ride oraz downhill. Niestety okazało się po jakimś czasie że co nieco odziedziczyłem po ojcu ( tak twierdzą lekarze ale są to tylko przypuszczenia bo nikt ni badał mnie pod tym kontem) a jak doprawiłem to bardzo męcząc głownie stawy biodrowe, dziś muszę uważać, uważać, uważać…. Do czego zmierzam?
    Jestem już dłuższy czas z moją dziewczyną, i planujemy bycie zamienić w rodzinę… Jest ona świadoma tego że moje stawy biodrowe, upraszczając: można powiedzieć że mają z 60 lat czyli jeśli coś się stanie to mogę stać się bardzo szybko osobą niepełnosprawną. Czyli już nie będę mógł pracować tak jak pracuje a mi. zajmuje się fotografią czyli muszę dużo być na nogach niby na szczęście są endoprotezy ale to już nigdy nie będzie to samo.
    Jednak wiem że ona to akceptuje i jest tego świadoma oraz to akceptuje.

    Wszystkie sprawy związane z rodziną i rodzicem niepełnosprawnym to bardzo trudny temat, i dużo zależy od stopnia niepełnosprawności oraz właśnie tej drugiej osoby!

    Oby wszystko co spostrzegamy w codziennych barwach stawało się prostsze!

  4. A ja uważam Piotrze, że podchodzisz do sprawy odpowiedzialnie i zgadzam się z tym co napisałeś.
    Jeśli chodzi o posiadanie dziecka to warto byłoby zrobić badania jakie jest prawdopodobieństwo przekazania choroby potomstwu…bo jeśli byłoby "odpukać" niepełnosprawne to rodzicom niepełnosprawnym byłoby baardzo ciężko i bez pomocy nie daliby sobie rady (jeśli oboje byliby ciężko niepełnosprawni). Poza tym na zdrowie dziecka ma wpływ nie tylko przekazanie chorego genu ale także cały dotychczasowy tryb życia zarówno kobiety jak i mężczyzny i wszystkie zażywane dotychczas leki (a jest to nieodlączny element chorych ludzi), to wszystko nie jest bez znaczenia i też należałoby to wziąźć pod uwagę.

    Uważam że związek dwojga niepełnosprawnych jest możliwy ale to zależy od świadomości i odpowiedzialności za to dwojga ludzi. Jeśli oboje byliby na wózku to musieliby się liczyć,że będą potrzebować kogoś do pomocy w niektórych czynnościach. A potomstwo w tej sytuacjii…ja bym się chyba nie zdecydowała…….

    To są trudne tematy i każdy widzi to inaczej i jest to sprawa bardzo indywidualna, zależy od rodzaju choroby, sytuacji życiowej i dojrezałości ludzi. Chyba nie można jednoznacznie powiedzieć 'tak' lub 'nie".

  5. Jak najbardziej za, wystarczy się tylko kochać to wszystko co jest potrzebne. Co to za różnica czy się jest niesprawnym czy sprawnym.

  6. Moja koleżanka ma męża niepełnosprawnego. Jeździ na wózku inwalidzkim. Ma z nim syna . Widać że jest szczęśliwą osobą. Zawsze miała trudności ze znalezieniem partnera i nagle okazało się że ten mężczyzna jest dla niej wspaniały, jest bardzo wrażliwy ciepły i stworzyli razem dom.
    Dużo zależy od nastawienia i okoliczności.

  7. Witam, czytam tak Wasze komentarze i tak się zastanawiam, że ze mnie jest chyba jakiś ewenement. Od urodzenia jestem niepełnosprawna (jeżdżę na wózku inwalidzkim), mam wspaniałego męża (również jest na wózku), mamy przepiękną córeczkę (zdrową), niedawno kupiliśmy mieszkanie. Obydwoje pracujemy zawodowo.. kurcze.. czy w takim razie coś z nami nie tam, skoro we wszystkim radzimy sobie sami??

    1. pieknie to pani napisala podziwiam was i jak sie chce to sie moze tylo jeszcze nie wszyscy pelnosprawni i niepelnosprawni dorosli do tego aby to zrozumiec pozdrawiam

  8. Niepełnosprawni jako ludzie mają,a przynajmniej powinini mieć pełny dostęp do praw Konstytucji RP.
    NIe tylko w teori ale w praktyce.Tak aby działały w prawdzie.Takie działania społeczne mają negatywne działanie na osoby niepełnosprawne w społeczeństwie,Nie tylko w Polsce ale.i na świecie.Pragną poczuć się jak pełnosprawni w życiu .Jestem kawalerem i mam 40 lat szukam zony od dłuższego czasu.
    Występuję tu jako Lider SelF Adwokat na Świdnik, koło Lublina.Doradzam przy problemach prawnych i barierach architektonicznych,po częsci mobbingu. Prosze o odpowiedz na moj list

Komentarze zostały wyłączone.