Towarzystwo Przyjaciół Szalonego Wózkowicza

Chociaż sam nie poruszam się na wózku inwalidzkim to takie inicjatywy jak Towarzystwo Przyjaciół Szalonego Wózkowicza (TPSW) popieram z całego serca. Dzięki ludziom skupionym w tej nieformalnej grupie jest bowiem szansa na stopniową poprawę w dostępie osób niepełnosprawnych (i nie tylko) do różnych miejsc użyteczności publicznej.

Idea działania TPSW

Jak już pisałem we wstępie Towarzystwo Przyjaciół Szalonego Wózkowicza to nieformalna grupa ludzi, którzy za swój cel postawili sobie, między innymi:

  • zmianę wizerunku osoby niepełnosprawnej, poruszającej się na wózku ze smutnej, załamanej i potrzebującej litości na pogodną, żyjącą aktywnie, dla której niepełnosprawność jest jedynie utrudnieniem a nie barierą
  • występowanie przeciwko objawom dyskryminacji zdrowotnej (barierom społeczno-administracyjnym i architektonicznym) poprzez prowadzenie działań bezpośrednich oraz informacyjnych

Główną postacią TPSW jest Pan Marek Sołtys (niepełnosprawny, poruszający się na wózku) oraz jego pies asystujący – Spajk.

Zdrowi ludzie na wózku inwalidzkim

Bardzo podoba mi się pomysł, w ramach którego zaprasza się na przejażdżkę wózkiem inwalidzkim ludzi zdrowych, którzy w dużym stopniu decydują o tym, jak wygląda świat wokół nas. Tak naprawdę, bowiem, dopiero jeżdżąc na wózku doświadczą tego, jak trudno dostać się niejedno miejsce.

TPSW w mediach

Prowadzenie bloga TPSW to tylko jeden z elementów inicjatywy. Istotną sprawą jest udział Pana Marka w mediach o zasięgu zarówno regionalnym jak i ogólnopolskim. W publikacjach tych, Pan Marek i jego pies, starają się pokazać otaczający ich świat od strony człowieka siedzącego na wózku. W tym przypadku konkretnie chodzi o poruszanie się po wielkim mieście, jakim jest Warszawa.

Efektem tych działań było, między innymi spotkanie Pana Marka w Urzędzie Miasta Warszawy z Prezydentem, Marią Gronkiewicz-Waltz oraz najważniejszymi osobami w warszawskim metrze, Zarządzie Transportu Miejskiego i ludźmi odpowiadającymi w Ratuszu za politykę społeczną miasta.

Nie tylko dla niepełnosprawnych

Zdaję sobie sprawę, że jedna osoba to mało, ale szczerze mówiąc, Pan Marek jest pierwszą, o której wiem, że wyszła z taką inicjatywą, dlatego trzymam kciuki za jego udane działania. Trzeba sobie zdawać sprawę, że odpowiednie projektowanie budynków i miejsc użyteczności publicznej ułatwia życie nie tylko osobom niepełnosprawnym, poruszającym się na wózku, ale także tym chodzącym o kulach, tak jak ja oraz, na przykład, matek z małymi dziećmi na wózkach.

9 thoughts on “Towarzystwo Przyjaciół Szalonego Wózkowicza, czyli alternatywne podejście do niepełnosprawności

  1. A ja się zastanawiam z czego żyje Szalony Wózkowicz i skąd ma pieniędze i na wóżek i na dostosowane mieszkanie i na wyjazdy wakacyjne i na utrzymanie psa itd. Podobno ma też dostosowanego vana na dłuższe dalsze wyprawy.

    Może takie informacje przydałyby się innym niepelnosprawnym i dzięki temu poprawiliby swój los.

  2. Osoby niepełnosprawne maja ogromną ukrytą przewagę na innymi – mają mnóstwo wolnego czasu przeważnie – co z nim robić – tylko wyobraźnia – pracować można w domu na komputerze np.

  3. Pamietajcie, że nie tylko wózki inwalidzkie to niepełnosprawni. My, starzy ludzie, dżwigamy po schodach wypełnione kilogramami wózki na zakupy. A tak niewiele poterzeba. Pasy betonu 50-60 cm można zrobić na KAŻDYCH schodach! Teraz remnontuja wiadukt przy ul Kinowa/ Ostrobramska i znowu nie widać podjazdów technicznych.

  4. Zaintrygował mnie tytuł, więc weszłam. Na wózku nie jeżdżę ale mam I gr inwalidzką. Tak się dziwnie składa, że ktoś, kto mnie zna, nie jest w stanie w takie cudo uwierzyć. Część z osób zarzuca mi oszustwo i naciągactwo – bo gdzie u mnie ta niepełnosprawność skoro jestem bardziej aktywna i sprawna niż większość zdrowych ludzi.

    Towarzystwo Szalonego Wózkowicza skupia ludzi, podobnych do mnie – którzy wychodzą z założenia, że niepełnosprawność nie oznacza bycia uzależnionym od innych i nie oznacza, ze mamy się położyć do łóżka i umierać. Problem w tym, że jesteśmy naznaczani przez osoby tzw “zdrowe” a przyczyną jest ich lęk przed niepełnosprawnością. Dopiero, kiedy zdrowy człowiek staje się niepełnosprawny, odkrywa w sobie siłę i potencjał, który czyni z niego zdrowego człowieka.

Komentarze zostały wyłączone.