
Dziś na jednym z zagranicznych blogów moją uwagę zwrócił sprytny gadżet, którym jest dyfuzor na wbudowaną lampę błyskową typu pop-up. Za cenę kilkudziesięciu złotych mamy wygodny w użyciu rozpraszacz światła na małe flesze.
Żeby móc skorzystać z tego dyfuzora nasz aparat musi spełnić dwa warunki:
- po pierwsze musi posiadać wbudowaną lampę błyskową typu pop-up
- po drugie musi być wyposażony w tzw. sanki do montażu zewnętrznej lampy błyskowej
To oznacza, że taki dyfuzor można zastosować jedynie na lustrzankach i bardziej zaawansowanych kompaktach. Zresztą lampy montowane w korpus aparatów kieszonkowych i tak dają bardzo słabe światło więc zastosowanie jakiegokolwiek dyfuzora mija się z celem.
O tym jak zainstalować taki dyfuzor na lampie błyskowej aparatu możecie się dowiedzieć z tego artykułu. Znajdują się tam również przykłady zdjęć zrobionych bez niego i z nim.
W związku z tym, że gadżet ten ma wymienialną część z tworzywa sztucznego, która powoduje rozproszenie światła z lampy błyskowej, w komplecie znajdują się trzy kolory dyfuzora: biały, niebieski i żółty. Dzięki temu możemy uzyskać zdjęcia o obniżonej i podwyższonej temperaturze barwowej oświetlenia.
Należy jednak pamiętać, że taki dyfuzor to tylko półśrodek. Nic nie zastąpi bowiem mocy i jakości światła z zewnętrznych lamp błyskowych montowanych na aparacie i fleszy studyjnych.
Ciekaw jestem, czy ktoś z was używa takiego dyfuzora. Czy jest wart swojej ceny?
Ciekawe… Nigdy się nie bawiłam dyfuzorami, a to kusi…
Ja używam dyfuzora ale na zewnętrznego flesza, wsuwanego na aparat i tam różnica w porównaniu ze zdjęciami bez dyfuzora jest znaczna. Fotki z dyfuzorem są znacznie ładniejsze w odbiorze, bardziej plastyczne.
Wprawdzie używam zewnętrznej lampy błyskowej (bez mydelniczki/skarpety, tj. dyfuzora) to szczerze mówiąc 39,00 zł za kawałek plastiku do wbudowanej lampy bym nie dał. Jak już miałem rozpraszać to zawsze wolałem stosować metody autorskie, np. kartki papieru :)
A teraz czas na alternatywę… DIY: http://content.photojojo.com/diy/diy-film-contain… – tanio i praktycznie :D
Ten numer z pudełkiem po filmie też znam. Stare, dobre czasy fotografii analogowej ;)
Fajna gadżet przydatny jak się jedzie np na wakacje i jak się nie chce ciągnąć całego sprzętu aby zrobić przyzwoite zdjęcia